Na świecie nie ma koni idealnych, z tego trzeba sobie zdać sprawę. Każdy koń ma jakieś wady, tak samo, jak ludzie mają swoje wady. To jest bezdyskusyjne. Patrząc na wygląd i budowę konia, nigdy nie uzyskamy maksymalnej oceny za budowę. Nawet czempiony hodowlane podczas oceny eksterieru nie otrzymują maksymalnych ocen. Oceniając zdrowie konia, też nie znajdziemy nieskazitelnego osobnika. Podobnie jak nie ma w stu procentach zdrowych ludzi. Biorąc pod uwagę charakter, każdy z nas, ludzi, ma jakieś cechy pozytywne i negatywne, tak i konie mają cechy pozytywne i negatywne. Jeśli natomiast chodzi o umiejętności, również nie ma koni, które wszystko potrafią i które z dowolnym jeźdźcem w siodle uzyskają 100% na olimpiadzie. Nie ma więc koni idealnych, a jeśli są bliskie ideałowi, to nie są na naszą kieszeń.

Przy wyborze konia wszystko rozbija się o nasze założenia i oczekiwania. To one powinny być wyznacznikiem tego, do czego dążymy podczas szukania konia. Nie powinniśmy szukać „idealnego konia”, tylko konia „idealnie wpisującego się w nasze założenia”. Dlatego na wstępie prosiliśmy o notowanie swoich założeń, o stworzenie listy „za i przeciw” dla danego konia po jego oględzinach. Na ocenie tych dwóch rzeczy, ich cech wspólnych, powinna opierać się nasza decyzja, czy chcemy kupić danego konia.

Mając już gotową listę „za i przeciw” lub ewentualnie wypełnioną tabelkę z przygotowanymi wcześniej pytaniami, usiądźmy na spokojnie. Zróbmy sobie herbatę, pomyślmy nad nią. Najlepiej zrobić to z osobą mniej zaangażowaną emocjonalnie. Może to być instruktor lub przyjaciel ze stajni. Przejrzyjmy wszystkie punkty z góry na dół. Zadajmy sobie pytanie, czy odpowiedzieliśmy szczerze, czy też mogły nami targać emocje. Skonsultujmy między sobą odpowiedzi.

Mając pewność, że odpowiedzi były szczere i bez emocji, przeanalizujmy listę jako całość. Czy odpowiedzi na „Nie” albo „Przeciw” nie powodują, że konia należy wykreślić. Czy te „Nie” oraz „Przeciw” to tylko drobiazgi, z którymi możemy żyć? I podejmijmy decyzję, czy stawiamy na tego danego konia. Z tą decyzją niestety musisz pozostać sam drogi czytelniku. Nikt Ci w tym nie pomoże. Możesz podjąć dwie decyzje. Albo skreśla się danego konia i przechodzi się do przeglądania ogłoszeń od nowa, albo stawia się na przebadanie konia przez weterynarza.

Chcemy jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz. Pomoże ona w sytuacji, gdy przy badaniach weterynaryjnych koń będzie miał wady zdrowotne, uniemożliwiające jego użytkowanie. Podejmując decyzję: „tak, to ten koń”, nie zakładajmy, że to jest ten nasz wymarzony koń, którego chcemy kupić. Takie założenie przed badaniami weterynaryjnymi sprawia, że podczas znalezienia wady zdrowotnej przymykamy na nią oko. Bagatelizujemy ją i ignorujemy zalecenia lekarza weterynarii. Pomyślmy o tym koniu nie: „to mój nowy koń”, tylko: „to koń, którego chcę zbadać”. Podobnie jak po wyborze oferty umawialiśmy się na wizytę w stajni w celu obejrzenia wierzchowca. Nie zakładaliśmy, że chcemy go kupić. Zakładaliśmy tylko, że chcemy go sprawdzić. Tak i w tym przypadku załóżmy tylko, że chcemy sprawdzić jego stan zdrowia. Na decyzję o kupnie przyjdzie jeszcze czas. To bardzo pomocne myślenie, gdy weterynarz wykryje schorzenia.

2.3. Wizyta w celu obejrzenia wybranego konia.

2.4. Wybór konia – czy to ten odpowiedni?

2.4.1. Czy koń spełnia Twoje założenia
2.4.2. Lista „za i przeciw” dla konkretnego konia
2.4.3. Nie ma koni idealnych. Czy postawimy jednak na niego

Rozdział 3 – Kupujemy swojego konia.