Po umówieniu się z weterynarzem na konkretny dzień i godzinę powinniśmy to spotkanie potwierdzić dzień wcześniej bądź tego samego dnia rano. Potwierdźmy też nasz przyjazd do właściciela konia, aby był przygotowany bądź też wyznaczył zastępstwo i dostarczył do stajni paszport konia. Poprośmy też, aby koń tego dnia nie był wypuszczany na padok, a jeśli wizyta weterynarza jest umówiona w godzinach wieczornych, to poprośmy, aby koń był w boksie minimum cztery godziny przed przyjazdem weterynarza.

W stajni powinniśmy być minimum godzinę przed umówioną wizytą weterynarza, gdyż czeka nas wiele pracy z koniem, a nie zawsze można liczyć na pomoc właściciela konia. Często zdarzają się sytuacje, że nie udaje się dograć kalendarzy weterynarza, Twojego i jeszcze właściciela konia. Często weterynarz może przyjechać do konia w porze, gdy właściciel jest w pracy i nie ma możliwości zwolnienia się wcześniej. Można więc poprosić właściciela, aby wyznaczył swojego zastępcę. Może to być zaufana osoba, wolontariusz, luzak, a nawet stajenny. Warto, aby ktoś od właściciela był podczas badania i przygotowywania konia do badań.

Pamiętajmy, że koń nie jest nasz i nie możemy sami nim dysponować. Nie możemy sami sprowadzać konia z padoku, wyprowadzać z boksu, brać na myję, czyścić i brać na badania. Lepiej, jeśli to robi właściciel, osoba reprezentująca właściciela lub my, ale tylko jeśli mamy wyraźne pozwolenie od właściciela. Warto też wybrać się na badania z przyjacielem lub kimś do pomocy, bo pracy jest dużo. Musimy wyczyścić konia, zorganizować prąd i przygotować miejsce do badań.

Koń powinien być dokładnie wyczyszczony. Nie powinien mieć żadnego błota na sierści ani żadnych zaklejek. Jest to bardzo istotne, jeśli chcemy mieć czyste i wyraźne zdjęcia RTG. Pamiętajmy, że błoto nie przepuszcza promieni rentgenowskich i może zamazać bądź zniekształcać zdjęcia. Pamiętajmy także o dokładnym wyczyszczeniu kopyt z błota, kamyków, a nawet piasku z rowków strzałkowych. Przy zdjęciach trzeszczek piasek może wyglądać jak odprysk, co może również zniekształcić obraz zdjęcia. Jeśli koń ma oblepione błotem nogi, konieczne może być ich umycie.

Wspomniano na wstępie, że koń powinien tego dnia stać w boksie albo powinien zostać ściągnięty z padoku do boksu na kilka godzin przed badaniem. Wszystko dlatego, że konia powinno się badać zastanego, a nie rozgrzanego. Koń nie może być rozstępowany, a tym bardziej nie po treningu. Rozstępowany, czy też rozgrzany koń może nie pokazać kulawizny podczas próby zgięcia, jeśli to nie jest bardzo poważna kulawizna. A przecież chcemy wiedzieć o koniu wszystko, nawet o tej niewielkiej i niby nieistotnej kulawiźnie.

Kolejną, ważną czynnością jest przygotowanie miejsca do badań. Powinno być dobrze oświetlone i znajdować się w spokojnym miejscu, gdzie niepowołane osoby nie będą nam przeszkadzać. Jeśli warunki pogodowe nie są korzystne, to miejsce to powinno znajdować się pod dachem. Potrzebne jest dobre oświetlenie i dostęp do zasilania, gdyż badania weterynaryjne wymagają dostępu do prądu. Najczęściej przedłużacz ma ze sobą weterynarz, lecz trzeba zlokalizować gniazdko z prądem. Jeśli takie gniazdko jest daleko od miejsca badania, może zajść konieczność zorganizowania dodatkowych przedłużaczy.

Powinniśmy także zadbać o miejsce, w którym wykonamy próbę zgięcia. Potrzebujemy około 20 metrów prostej przestrzeni. Jeśli to asfalt lub beton, pozamiatajmy go, aby nie było na tej drodze kamieni, na które jeżeli koń nadepnie, może dać oznakę kulawizny. Jeśli wybranym do próby zgięcia miejscem jest ujeżdżalnia, to wyrównajmy to miejsce, jeśli jest taka konieczność. Pamiętajmy jednak, że podłoże do tej próby powinno być twarde.

Przygotujmy także dokumenty konia. Pierwszym etapem badań weterynaryjnych jest kontrola dokumentów. Weterynarz sprawdza dane z paszportu z koniem. Taki dokument powinien być dostępny. Paszport konia zgodnie z przepisami prawa powinien być tam, gdzie znajduje się koń, czyli w stajni. Jednak jak to bywa, przepisy przepisami, a życie życiem, więc często paszport jest nie w stajni, a u właściciela konia. Jeśli paszportu nie ma w stajni, właściciel konia powinien go dostarczyć.

Zorganizujmy także sprzęt, który nam będzie potrzebny, aby był pod ręką. Na pewno będzie potrzebny kantar i uwiąz oraz ogłowie. Przygotujmy także lonżę oraz bat do lonżowania oraz bacik ujeżdżeniowy, który może być nam potrzebny do próby zgięcia. Miejmy też gdzieś pod ręką zbieraczkę do kup i trochę smakołyków (marchewek), bo mogą być potrzebne do zajęcia konia przy zdjęciach RTG.

Z tak przygotowanym koniem możemy czekać spokojnie na weterynarza. To też czas, który możemy spędzić na nawiązywaniu relacji z wierzchowcem. A dobrze przygotowane miejsce do badań sprawi, że weterynarz będzie zadowolony, a badania przebiegać będą szybko i sprawnie.

Rozdział 3 – Kupujemy swojego konia.

3.1. Badania weterynaryjne konia.

3.1.1. Wybór weterynarza i umówienie badań
3.1.2. Przygotowanie konia do badań
3.1.3. Przebieg i koszt badań weterynaryjnych
3.1.4. Decyzja po badaniu weterynaryjnym

3.2. Formalny zakup konia.